E-commerce 2026: AI, marketplace własny i mobilność B2B jako filary nowoczesnego handlu

W e-commerce dojrzewającym tak szybko jak w Polsce i rozwijającym się w kilku kierunkach naraz trudno o jedną tezę. W rozmowach branżowych wspólnymi motywami są efektywne (a nie tylko efektowne) wdrożenia AI (zarówno w B2C, jak i B2B) oraz budowanie własnych marketplace’ów – rozwiązania na największe przeszkody branży e-commerce w Polsce.

AI spinające ekosystem i marketplace własny jako strategia konkurencyjna

Sztuczna inteligencja przestała być jedynie gadżetem – zaczęła być narzędziem przenoszącym pracę na poziom znany wcześniej z filmów science-fiction. E-commerce to już ekosystem: PIM, CRM, ERP, marketing automation, logistyka. AI zaczyna spinać te elementy, tworzyć przepływ informacji oraz danych między nimi i nadawać rozpędu całości. Klient nie chce już przechodzić przez setki filtrów i zakładek menu – zamiast tego woli zapytać AI. Asystent zakupowy oparty na AI działa jak sprzedawca w sklepie. Black Red White uruchomił marketplace zintegrowany z platformą Mirakl, własnym ERP oraz systemem PIM (Pimcore). Dziś ma on już ponad 700 tysięcy produktów – co czyni BRW jednym z największych marketplace’ów w swojej kategorii. Marketplace zbudowany w ten sposób łączy katalogi produktów własnych i partnerów, system PIM, płatności i logistykę oraz funkcje AI – zamiast konkurować z gigantami rynku, można stawiać własną, skalowalną platformę.

Aplikacja SFA – mobilne narzędzie dla handlowca B2B

Trzeci wątek to usprawnienie pracy handlowców B2B poza biurem. Sprzedaż w terenie wciąż często opiera się na cenniku w PDF, dzwonieniu do biura i Excelu na komputerze. Aplikacja typu SFA (Sales Force Automation) zmienia ten model w pracę na miarę XXI wieku – handlowiec ma w smartfonie pełną ofertę z aktualnymi cenami, danymi produktowymi, informacjami o klientach z CRM, wcześniejszymi zamówieniami, stanami magazynowymi oraz możliwością wysyłania indywidualnych ofert ‘tu i teraz’. Aplikacja działa również offline, np. gdy handlowiec jest na magazynie czy w hali produkcyjnej daleko za miastem. Aplikacja ma także funkcję szybkiego briefingu z AI, które zbiera wszystkie informacje o kliencie oraz poprzednich wizytach i przedstawia je w zwięzły sposób. Rynek dojrzewa szybciej niż wielu się wydawało. AI staje się sercem nowoczesnych platform, marketplace to już rosnący trend, a aplikacja dla handlowców jest elementem ekosystemu, a nie tylko osobnym gadżetem.

W każdym z tych obszarów decyduje jedno: czy uparcie trzymamy się starych zasad, czy adaptujemy się do tego, co realnie się dzieje – jakie zmiany w swoim e-commerce uznajecie za priorytetowe na 2026 rok?

E-commerce 2026: AI jako centrum ekosystemu, marketplace własny i aplikacja SFA dla handlowców

W 2026 roku polski e-commerce mierzy się z wyzwaniami. Odpowiedzią są dwa spójne trendy: wdrożenie AI jako węzła łączącego rozproszone systemy oraz budowa własnych marketplace’ów. Wsparciem dla sprzedaży B2B stają się aplikacje SFA działające offline – zmieniają pracę handlowców.

AI w e-commerce: koniec zabawy, początek pracy

Sztuczna inteligencja przestała być gadżetem. To narzędzie przenoszące pracę na poziom wcześniej znany z filmów science-fiction. E-commerce to ekosystem: PIM, CRM, ERP, marketing automation, logistyka. AI spina te elementy, tworzy przepływ informacji i danych między nimi, nadaje rozpęd całości. W B2C asystent zakupowy oparty na AI działa jak sprzedawca w sklepie. Wystarczy wpisać „szukam narożnika w stylu loftowym do 1000 zł”, a on dobiera produkty i prowadzi za rękę przez ofertę. W B2B aplikacja SFA daje handlowcowi wszystko, czego potrzebuje podczas pracy poza biurem – działa offline, np. na magazynie czy w hali produkcyjnej daleko za miastem.

Marketplace własny i mobilność handlowca B2B

Drugi trend: zamykany e-sklep ustępuje własnemu marketplace’owi. Black Red White uruchomił marketplace zintegrowany z platformą Mirakl, własnym ERP i systemem PIM (Pimcore). Dziś ma ponad 700 tysięcy produktów – to jeden z największych marketplace’ów w swojej kategorii. SFA zmienia model sprzedaży terenowej w pracę na miarę XXI wieku. Handlowiec ma w smartfonie pełną ofertę z aktualnymi cenami i danymi produktowymi, informacjami o klientach z CRM, wcześniejszymi zamówieniami, stanami magazynowymi – może wysyłać oferty „tu i teraz”.

Czy Twoja platforma e-commerce jest gotowa na wdrożenie AI jako centrum ekosystemu, czy wciąż opiera się na tradycyjnych, rozproszonych narzędziach?

E-commerce napędza rekordowy wzrost stawek frachtu lotniczego Chiny-Europa w maju 2026

W maju 2026 r. stawki frachtu lotniczego na trasie Chiny-Europa wzrosły średnio o 18% w porównaniu z kwietniem, osiągając poziom 5,20 USD/kg. Giganci e-commerce — Alibaba, Shein i Temu — wykupili znaczną część dostępnej przestrzeni ładunkowej. Według danych Baltic Exchange Air Freight Index wzrost z 4,40 USD/kg do 5,20 USD/kg to efekt utrzymującego się popytu generowanego przez globalne platformy handlowe.

Wzrost stawek frachtu lotniczego w maju 2026 – skala i przyczyny

Stawki frachtu lotniczego z Chin do Europy wzrosły o 18% w skali miesiąca (z 4,40 USD/kg w kwietniu do 5,20 USD/kg w maju 2026). Baltic Exchange Air Freight Index potwierdza te dane. Platformy e-commerce (Alibaba, Shein, Temu) odpowiadają za 45% wolumenu na głównej trasie. To zmusza przewoźników do dynamicznych korekt cenników — niektórzy aktualizują je co 2–3 dni. Główne huby (Frankfurt, Amsterdam, Liege) odnotowały 22-procentowy wzrost przeładunków w porównaniu z majem 2025. Utrzymują jednak stabilność operacyjną dzięki rozbudowie mocy przerobowych. Źródło bbats.pl (10.05.2026) wskazuje, że sezonowe szczyty przewozowe i rosnący popyt na przestrzeń ładunkową są bezpośrednim skutkiem rozwoju handlu elektronicznego w Chinach.

Implikacje dla łańcucha dostaw i elastyczność planowania transportu do Polski

Przewoźnicy lotniczy wprowadzają dopłaty sezonowe (surcharge) w wysokości 0,30–0,50 USD/kg na trasie Chiny-Polska. To zwiększa koszty dostaw ostatniej mili dla sklepów internetowych. Poniższa lista przedstawia wyzwania operacyjne dla importerów w Polsce:

  • wzrost stawek o 20-25% w porównaniu do stycznia 2026,
  • wydłużenie czasu tranzytu średnio o 1-2 dni (z 5 do 6-7 dni przy szczycie),
  • konieczność rezerwacji przestrzeni ładunkowej z 7-dniowym wyprzedzeniem (wcześniej 3-4 dni).

Eksperci cytowani w analizie bbats.pl (10.05.2026) rekomendują: importerzy powinni zabezpieczać kontrakty długoterminowe z przewoźnikami i stosować model „just-in-case” z wyższym zapasem bezpieczeństwa (z 30 do 45 dni pokrycia). Taka strategia uniezależnia od krótkoterminowych wahań stawek i gwarantuje ciągłość dostaw w szczycie sezonu.

Czy w obliczu rosnących stawek i presji sezonowej firmy zmienią strategię zakupów z Chin na model just-in-case z wyższym zapasem? Odpowiedź może zadecydować o przewadze konkurencyjnej w 2027 roku.

Wielki Brat w e-commerce? Tłumaczę, co nowa samorejestracja KSC oznacza dla Twojego sklepu

Od konwersji do konstytucji cyberbezpieczeństwa

Przyznam się Wam do czegoś. Ostatnio przeglądając statystyki swojego sklepu, wpadłem w trans analityczny tak głęboki, że nawet ekspres do kawy musiał wziąć nadgodziny. Współczynnik konwersji, porzucone koszyki, atrybucja ostatniego kliknięcia – to nasz chleb powszedni. W tym całym zgiełku przypomniałem sobie jednak o starej prawdzie: zanim podbijesz świat, sprawdź, czy Twoja firma nie trafiła właśnie na listę „ważnych”. I to nie dlatego, że Twoja mama tak twierdzi, ale dlatego, że od 7 maja 2026 roku wchodzi w życie nowy rozdział w obowiązkach polskich przedsiębiorców. Mowa o nowelizacji ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC) i uruchomieniu samorejestracji do Wykazu Podmiotów Kluczowych i Ważnych. Brzmi poważnie? Bo jest poważnie. Usiądźcie wygodnie, bo zaraz przetłumaczę Wam ten prawniczy bełkot na nasz, ludzki język.

KSC, czyli nowy klub dla wybranych – kim są „kluczowi” i „ważni”?

Wyobraźcie sobie, że Wasz e-commerce to nie tylko strona WWW, ale mała fabryka. Nagle okazuje się, że została uznana za część infrastruktury krytycznej państwa – trochę jak elektrownia czy wodociągi. Tylko że zamiast prądu i wody, Wy produkujecie i przesyłacie… dane i usługi cyfrowe. To właśnie sedno KSC. Ustawa, zamiast patrzeć na rodzaj działalności przez pryzmat PKD, skupia się na tym, czy Wasza firma jest na tyle duża i istotna dla gospodarki, że jej ewentualny paraliż (np. przez atak hakerski) byłby dotkliwy dla obywateli lub innych biznesów.

Kogo dotyczy obowiązek samorejestracji? Mówiąc najprościej: nie każdego sklepu z jedną kamerą. Kryteria są jasno określone w załącznikach nr 1 i 2 do ustawy. To przede wszystkim wielkość przedsiębiorstwa (liczba pracowników, roczny obrót, suma bilansowa) i sektor, w którym działa. Dla nas, w e-commerce i B2B, najbardziej prawdopodobne kryteria to te związane z byciem dostawcą usług cyfrowych (np. internetowa platforma handlowa, marketplace, dostawca usług chmurowych), zarządzaniem systemami płatności czy po prostu byciem dużym przedsiębiorstwem w sektorze cyfrowym. To trochę jak z kruczkiem w regulaminie – sam musisz sprawdzić, czy podpadasz. Nie dostaniesz pisma poleconego z ministerstwa z zaproszeniem na herbatkę i certyfikat. Inicjatywa leży po Twojej stronie.

Samorejestracja do 3 października – nie przegapcie tego deadline’u!

Ministerstwo Cyfryzacji uruchomiło właśnie system, w którym sami, bez urzędniczych pośpiechów, możecie wpisać swoją firmę do wspomnianego Wykazu. To dobra wiadomość – kiedyś biurokracja wzywała z urzędu, teraz daje Wam narzędzie do ręki. Brzmi jak zrzucenie odpowiedzialności? Może trochę tak, ale za to macie kontrolę nad procesem i nie musicie czekać na wezwanie.

Kluczowe terminy: macie czas do 3 października 2026 roku. To nie jest abstrakcyjna data w dalekiej przyszłości. Przed złożeniem wniosku resort uprzejmie sugeruje, aby zweryfikować swój profil PKD (Polska Klasyfikacja Działalności). Dlaczego? Bo to na jego podstawie system może Was wstępnie zakwalifikować jako podmiot podlegający pod ustawę. To jak z deklaracją podatkową – lepiej sprawdzić dwa razy, niż potem pisać wyjaśnienia. Masz platformę B2B obsługującą setki hurtowni? A może system rezerwacyjny dla sieci hoteli? Lepiej od razu sprawdzić, czy Wasz numer PKD nie jest tym magicznym kluczykiem, który otwiera drzwi do wykazu KSC. Podmioty, które są już wpisywane z urzędu, dostaną 6 miesięcy na uzupełnienie brakujących danych – nie liczcie jednak, że to dotyczy właśnie Was, lepiej założyć scenariusz obowiązkowej samorejestracji.

Okiem eksperta: Szansa czy kolejny obowiązek z piekła rodem? (Wyważony komentarz)

Dobra, odłóżmy na chwilę instrukcje. Co to wszystko oznacza w praktyce dla kogoś, kto ma na głowie nie tylko SEO, ale i logistykę, płatności i reklamy? Spójrzmy na to z dwóch stron, bez emocji, jak na dane z Google Analytics.

Plusy i szanse:

  • Uporządkowanie bezpieczeństwa: Oficjalne znalezienie się w wykazie wymusza przeprowadzenie audytu i wdrożenie środków bezpieczeństwa. Dla wielu z Was to może być impuls, by w końcu porządnie zająć się polityką haseł, aktualizacjami i backupami. Wasz integrator płatności PayU będzie Wam mógł uścisnąć dłoń z większym szacunkiem.
  • Wiarygodność: Dla dużych kontrahentów B2B fakt, że jesteście wpisani do wykazu podmiotów kluczowych, może być argumentem: „Hej, oni o cyberbezpieczeństwie wiedzą więcej niż standardowy Januszex ze skryptem”. To element budowania zaufania, które w wycenie firmy ma realną wartość.
  • Zdrowy przymus: Często najtrudniej jest zacząć. Ustawa daje Wam solidnego kopa, by zrobić to, co odkładaliście od miesięcy – uporządkować infrastrukturę cyfrową.

Minusy i zagrożenia:

  • Biurokracja i stracony czas: Zmierzycie się z formularzami, analizą PKD i koniecznością zrozumienia przepisów. Czas, który moglibyście przeznaczyć na kampanię Google Ads czy integrację z fakturowniowymy, poświęcicie na „papierologię”.
  • Koszty: Dostosowanie się do wymogów KSC (audyty, nowe zabezpieczenia, dedykowany personel) nie jest darmowe. Dla mniejszych podmiotów, które wpadną do wykazu, może to być niemałe obciążenie finansowe.
  • Ryzyko niezastosowania: Co, jeśli spełniacie kryteria, ale tego nie wiecie i nie dokonacie wpisu? Ryzykujecie kary administracyjne. Niewiedza w oczywisty sposób nie zwalnia z odpowiedzialności.
  • Dodatkowa sprawozdawczość: Bycie w wykazie to nie jednorazowy wpis. To nowe obowiązki raportowania incydentów, co przy złożonych systemach e-commerce opartych na dziesiątkach integracji może być wyzwaniem.

Reasumując: traktuję to jak nowy obowiązek OPP czy zmianę w RODO – na początku chaos i frustracja, ale docelowo służy uporządkowaniu fundamentalnych kwestii, które mogą Was uratować przed katastrofą. A widziałem już sklepy, które po ataku ransomware płakały nad utraconą bazą klientów z 10 lat.

Kończąc ten wywód… sprawdziliście już swój PKD?

Zamiast więc zastanawiać się, czy wielki brat patrzy, lepiej sprawdzić, czy to przypadkiem nie Wasz sklep stał się dla państwa kimś „ważnym”. Zostawiam Was z tą myślą i jednocześnie pytam retorycznie, ale bardzo praktycznie: ile z Was już dzisiaj, czytając ten tekst, sprawdziło swój numer PKD i profil działalności pod kątem nowych przepisów KSC? Dajcie znać w komentarzach – czekam na Wasze pierwsze wrażenia z systemu samorejestracji, jeśli zdążyliście już w nim pogłówkować. Bez ocen, po prostu podzielcie się doświadczeniami.

Pozycjonowanie stron internetowych Kwidzyn

Mieszkasz w Kwidzynie i właśnie w tym mieście zarządzasz niewielką firmą? A może prowadzisz biznes o dużo większym zasięgu? Pamiętaj, wartościowy ruch na Twoją stronę internetową może trafić wówczas, gdy zacznie ona pojawiać się na wysokich pozycjach w rankingu wyszukiwarki Google. Jak osiągnąć taki sukces? Możemy Ci w tym pomóc! Jesteśmy agencją, która ma duże doświadczenie w SEO. Wiemy, w jaki sposób optymalizować serwisy internetowe, aby uzyskać zgodność z wytycznymi Google. 

Marketing internetowy – podążaj za najnowszymi trendami

Chcesz zyskać solidną przewagę nad konkurencją? Zadbaj o to, aby do swojej strategii marketingowej włączyć nowoczesne kanały pozyskiwania klientów. Masz do wyboru różne możliwości. Nowoczesny marketing internetowy to między innymi pozycjonowanie stron internetowych, działania w obszarze social media, a także kampanie linków sponsorowanych. Jednak to pozycjonowanie ma szansę sprawić, że na Twoją stronę internetową regularnie będzie docierał wartościowy ruch. 

Wyszukiwarka internetowa to bezpłatne narzędzie, z którego korzystają użytkownicy w całym kraju. Jeżeli chcesz, aby mieszkańcy Kwidzyna i okolicznych miejscowości trafili na Twoją stronę internetową, to musisz zainwestować w nowoczesny model marketingowy. Strategia pozycjonowania powinna oczywiście zostać dopasowana do rodzaju działalności, jaką prowadzisz. Nieco inaczej będzie wyglądać pozycjonowanie sklepów internetowych, niż pozycjonowanie stron internetowych firm usługowych, które swoją działalność prowadzą wyłącznie na terenie Kwidzynia.

Jakie są rodzaje pozycjonowania?

Decydując się na pozycjonowanie strony internetowej w Kwidzynie, z pewnością masz nadzieję na to, że wkrótce Twoja witryna przesunie się na wyższe pozycje w naturalnym rankingu wyszukiwarki Google. O skutecznym pozycjonowaniu można mówić jedynie w sytuacji, gdy strategia zostanie dobrze dobrana do charakteru Twojej firmy.

Pozycjonowanie sklepów internetowych

Jeżeli mieszkasz w Kwidzynie i prowadzisz sklep internetowy, to lokalizacja Twojej działalności raczej nie ma większego znaczenie. Twoim celem jest przecież pozyskanie ruchu z całej Polski. Przy sprzedaży wysyłkowej nie ma żadnego znaczenia, czy paczka z zamówionym towarem finalnie trafi do mieszkańca Wrocławia, czy Rzeszowa. Twoją bezpośrednią konkurencją w takim przypadku są firmy z całego kraju. Aby je pokonać, możesz skorzystać z jednej z dwóch strategii. Pierwsza z nich to pozycjonowanie sklepu internetowego na frazy ogólne. Druga, to pozycjonowanie sklepu internetowego na frazy z długiego ogona.

Pozycjonowanie stron internetowych firm usługowych

Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku, gdy na terenie Kwidzynia prowadzisz firmę usługową. Wówczas Twoją grupą docelową są mieszkańcy tego miasta. Nie będziesz zabiegać o klientów z Zakopanego, bo szansa na to, że ktoś przejedzie tak daleki dystans tylko po to, aby skorzystać z Twoich usług, jest raczej niewielka. Wyjątkiem jest oczywiście sytuacja, gdy Twoja branża jest na tyle niszowa i specyficzna, że dla klientów faktycznie odległość nie jest żadnym problemem. 

Pozycjonowanie lokalne różni się od pozycjonowania ogólnopolskiego, choć ogólne założenia polegające na realizacji wytycznych od Google pozostają takie same. Na czym więc polega różnica? Pierwszą z nich jest kwestia selekcji słów kluczowych. W przypadku pozycjonowania lokalnego wybrane frazy to połączenie wyrażeń opisujących Twoją ofertę z lokalizacją Twojej działalności, czyli z miastem Kwidzyń. Druga różnica jest taka, że dla firm lokalnych doskonałym sposobem na zwiększenie widoczności jest skorzystanie z usługi Google Moja Firma.

Ile kosztuje pozycjonowanie stron w Kwidzynie?

Cennik pozycjonowania ustalamy po zapoznaniu się z konkretną stroną internetową. Zmiennych wpływających na koszt pozycjonowania jest bowiem bardzo dużo. Po pierwsze, musimy sprawdzić kondycję domeny. Będziemy się musieli dowiedzieć, jaka jest jej historia i czy w przeszłości nie została nałożona kara ręczna, która uniemożliwiłaby skuteczne pozycjonowanie. Po drugie, musimy przeanalizować kondycję samej strony internetowej po to, aby sprawdzić, w jakim stopniu jest ona zoptymalizowana zgodnie z zasadami SEO. Wpływ na cenę pozycjonowania w Kwidzyniu będzie mieć także ilość fraz do pozycjonowania, jak również ich konkurencyjność. Jesteś ciekawy, jak prezentują się koszty pozycjonowania w przypadku Twojej strony internetowej? Skontaktuj się z nami, a przeprowadzimy indywidualną wycenę usługi.

Czy pozycjonowanie stron to dobra inwestycja?

Oczywiście, że tak! Pozycjonowanie stron internetowych w Kwidzynie to inwestycja o stosunkowo dużej stopie zwrotu. Jest jednak pewne “ale”. Efekty skutecznie przeprowadzonej kampanii pozycjonowania widać dopiero po pewnym czasie. SEO to propozycja dla osób cierpliwych, które myślą przyszłościowo i pragną krok po kroku rozwijać swoją firmę w drodze do sukcesu. Chcesz dołączyć do grona naszych zadowolonych klientów? Skontaktuj się z nami już dziś! Masz pytania odnośnie prowadzonych przez nas działań SEO? Chętnie udzielimy odpowiedzi!

Allegro przejmie prawa do opisów z aukcji

Już 27 grudnia 2018 wchodzi nowy regulamin Allegro, zgodnie z którym Allegro i partnerzy przywłaszczają sobie prawo korzystania z naszych – często dedykowanych i unikalnych opisów:

 

Użytkownik z chwilą wprowadzenia do Oferty (publikacja w Allegro) treści stanowiących przedmiot ochrony prawa
autorskiego, w szczególności znaków, logotypów, wizerunku, opisu oraz zdjęć („Treść”), zezwala
Allegro.pl na nieodpłatne, niewyłączne, nieograniczone czasowo i terytorialnie korzystanie z tych
Treści w następującym zakresie:

  • a. utrwalania i zwielokrotniania wszelkimi technikami, w tym także przez dokonywanie zapisu
    oraz kopii na wszelkiego rodzaju nośnikach papierowych, elektronicznych, magnetycznych
    bądź optycznych;
  • b. rozpowszechniania za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnych (w tym internet i sieci GSM)
    w jakikolwiek sposób i przy użyciu jakiejkolwiek technologii, w szczególności poprzez:
    rozpowszechnianie w taki sposób, aby każdy mógł mieć dostęp do Treści w miejscu i czasie
    przez siebie wybranym oraz inne sposoby eksploatacji w sieciach telekomunikacyjnych bez
    względu na możliwe do zastosowania sposoby ograniczania dostępu; publiczne wyświetlenie
    oraz odtworzenie, w tym również poprzez mechanizmy automatycznego odtwarzania Treści
    na stronach internetowych;
  • c. publicznego wykonania, wystawiania, wyświetlania, odtwarzania oraz nadawania i reemisji;
  • d. użyczania i wprowadzania do obrotu.

Co robić?

  1. Jeśli macie Allegro spięte ze swoim e-commerce’m n.p przez wtyczkę lub narzędzie do zarządzania aukcjami typu Baselinker, Sello, EasyUploader – warto wyłączyć automatyczne wystawianie aukcji z pełnym unikalnym opisem i pochylić się nad okrojeniem go do niezbędnego minimum lub zastąpieniem go standardowym opisem producenta.
  2. Wyłączyć auto odnawianie aktualnych aukcji – wystawią się ponownie z aktualnym, pełnym, dedykowanym opisem – a tego chcemy uniknąć.
  3. Ewentualnie zatrzymać aukcje i wystawić ponownie z okrojonym opisem (należy zastanowić się przy promowanych aukcjach, żeby nie podwoić sobie kosztów – lepiej edytować opisy trwających promowanych aukcji).

Moim zdaniem Allegro dąży do modelu działalności Amazona, gdzie wybierze najlepszy unikalny opis, założy kartę produktu i zgrupuje pod nią wszystkie oferty.

 

Źródła:

https://allegro.pl/dla-sprzedajacych/27-grudnia-zmiana-regulaminu-allegro-zwiazana-z-nowym-widokiem-listy-ofert-YL88d3097u6

https://assets.allegrostatic.com/popart-attachments/att-d6c51a6b-ee89-47c7-b3ea-aecf2232df2f

Wady darmowych rozwiązań e-commerce typu OpenSource

Rozwiązaniami darmowymi typu OpenSource do zastosowań e-commerce są min.:

  • WordPress + WooCommerce
  • Prestashop
  • Magento
  • OpenCart
  • osCommerce
  • Quick.Cart
  • ZenCart
  • DrupalCommerce

 

Na czym polega problem? Na przykładzie WordPress + WooCommerce

WordPress jest darmową platformą CMS do blogowania. Jest to najpopularniejszy system CMS na rynku ze względu na otwarty kod źródłowy, ogromną bazę darmowych wtyczek oraz szablonów graficznych. Przez tą popularność i otwarty kod, codziennie powstają dziesiątki gotowych narzędzi (np. programów, skryptów) do włamywania się i zawirusowania takich stron. Dlatego kilka dni po wykryciu poważnej dziury bezpieczeństwa przeważnie wychodzi aktualizacja do nowej wersji, którą należy jak najszybciej zainstalować aby nasza strona pozostała bezpieczna.

To jest dopiero pierwszy element układanki – podstawą jest popularny darmowy system blogowy, który wymaga ciągłych aktualizacji

 

Na razie nie wygląda to źle, prawda?

 

CMS WordPress nie ma nic wspólnego ze sklepem internetowym. Aby wyposażyć platformę blogową w funkcjonalności sklepu tj. dodawanie produktów, ze zdjęciami opisami i cenami, możliwość dodania produktu do koszyka, składanie zamówień, rejestrację użytkowników – można zainstalować darmową wtyczkę o nazwie WooCommerce.

Wtyczek przeważnie nie tworzą twórcy platformy WordPress także ma ona swój zespół autorów, którzy w miarę jak pojawiają się kolejne wersje podstawy systemu czyli WordPressa, muszą dostosować swoją wtyczkę aby działała również z nową wersją – także mamy kolejną rzecz do aktualizacji.

 

Tu zaczynają się schody.

 

Sam WordPress z wtyczką WooCommerce nie załatwia większości potrzeb użytkowników. Jeśli produkty mają warianty np. kolory i chcemy mieć możliwość ich wyboru przy produkcie, czy np. uzależnić wyświetlane zdjęcie produktu od wybranego wariantu (np pokazujemy zdjęcie czerwonych skarpetek po wybraniu koloru czerwonego) – to już jesteśmy zmuszeni dokupić płatną wtyczkę “Swatches” za 99 dolarów. A co najważniejsze jest to “wtyczka do wtyczki” WooCommerce – czyli kolejna rzecz do utrzymania kompatybilności oraz aktualizacji.

Do tego chcielibyśmy np. obsłużyć płatności z PayU, sprawdzić statystyki odwiedzin, udostępnić formularz kontaktowy z możliwością dodania załącznika… jak można się domyślić – są to kolejne wtyczki.

Do tego dochodzą szablony graficzne które również mają wersje, swoich autorów i kolejne wtyczki wymagane do funkcjonowania.

Także mamy WordPressa, szablony, masę wtyczek, i wtyczki do wtyczek. Każdy z elementów ma innych autorów, którzy nie zawsze mają czas lub interes (szczególnie w przypadku darmowych) w dostosowaniu swojego dzieła do najnowszej wersji lub poprawieniu wykrytych luk bezpieczeństwa. A często jedne wtyczki kolidują z innymi po aktualizacji, uniemożliwiając działanie całej strony internetowej.

 

Finalnie, nawet kilka razy w miesiącu mamy dylemat: czy zaktualizować sklep i wtyczki do najnowszej wersji i narazić się na to, że któraś z funkcji sklepu przestanie działać i trzeba będzie przywracać całą aplikację z kopii zapasowej (o ile wiemy jak), czy może jednak odkładać aktualizacje narażając się na włamanie, atak na dane klientów lub zawirusowanie strony reklamami porno.

 

Analogicznie działają pozostałe rozwiązania typu OpenSource – jeśli nie jesteś specjalistą IT, to wybierając oprogramowanie darmowe na pewno będziesz potrzebować wsparcia specjalisty – przynajmniej od czasu do czasu.

 

Przykład z życia wzięty

Klient posiadający na serwerze ok. 30 stron na systemach OpenSource nie zaktualizował jednej z aplikacji, co spowodowało zainfekowanie wszystkich aplikacji na serwerze. Koszt odwirusowania z migracją na nowy serwer wyniósł ponad 14 tys. zł netto. Nie wspominając już o stratach wynikających z niedostępności stron przez ok. 2 tygodnie, oraz stratach wizerunkowych związanych z wyświetlaniem reklam porno, oraz utracie pozycji w Google spowodowanym oznaczeniem przez Google stron jako niebezpiecznych. Finalnie klient stopniowo przesiada się na systemy dedykowane – w wielu przypadkach jest to kilka stron internetowych zarządzanych z jednego panelu administratora.

 

Przykład drugi

Jeden z klientów chciał oszczędzić – postawił bazę aplikacji na systemie OpenSource, oraz zatrudnił zespół programistów do napisania dedykowanej wtyczki obsługującej wszystkie funkcje strony (dodawanie ofert, kategorie, promocje, rezerwacje, płatności, afiliacje itp). Problemy pojawiły się już po kilku tygodniach gdy wyszły pierwsze aktualizacje do bazowego systemu CMS i podstawowych wtyczek. Po aktualizacji część funkcji dedykowanej wtyczki przestała działać. Autorzy wtyczki byli już zajęci innym wdrożeniem, więc naprawa przeciągała się tygodniami i nie obeszło się bez dopłaty. Finalnie klient przesiadł się na system dedykowany.

 

Przykład trzeci

Klient postawił aplikację na oprogramowaniu OpenSource i z racji otwartego źródła i podstawowej znajomości języków programowania, z pomocą poradników z Internetu rozpoczął własnoręczne modyfikowanie swojej aplikacji. Ogromne zdziwienie nastąpiło po kilku tygodniach, kiedy to weszła nowa aktualizacja, oraz nadpisała wszystkie ręczne zmiany klienta. Na szczęście klient korzystał z systemu kontroli wersji i udało mu się przywrócić dziesiątki linii kodu przeklejone z Internetu. Niestety nie działały już one poprawnie z nową wersją systemu, a dostosowanie kodu pod nową wersję wykraczało poza zakres znalezionych poradników oraz wiedzę klienta. Finalnie klient sprecyzował swoje potrzeby i zamówił system dedykowany, który spłaca ratalnie.